Co łączy ashwagandę, dziurawiec, miłorząb i grejpfruta?
Czy to co “naturalne” jest bezpieczne?
Połowa z nas (albo nawet więcej) przyjmuje jakieś suplementy diety. Co czwarty Polak deklaruje, że przyjmuje je codziennie. Mają pomagać na pamięć, żołądek, potencję, paznokcie, pęcherz moczowy i kto wie, co jeszcze.
No po prostu samo dobro, płynące z półek w aptekach:
“naturalne” (choć dziwnym trafem w formie kolorowych kapsułek)
niezależne od BigPharmy (choć jakoś za darmo dać nie chcą)
polecane przez tego pana z reklamy (jak ktoś jest sławny to przecież na pewno się zna – to nic, że jest aktorem, a mówi o prostacie)
A zwróciliście uwagę, że na suplementach nigdy nie ma informacji, że leczą lub zapobiegają chorobom?
Bo nie mogą.
Bo gdyby tak miały działać to byłyby lekiem a nie suplementem i co istotne – trzeba by to udowodnić.
Ale dziś nie chcę mówić o skuteczności suplementów (albo jej braku). Chciałbym, żebyście zapamiętali ważną rzecz dotyczącą ich bezpieczeństwa.
To, że coś jest suplementem, nie znaczy, że na pewno jest dla Was bezpieczne.
To, że coś jest naturalnego (np. roślinnego) pochodzenia nie znaczy, że nie ma działań ubocznych albo nie wchodzi w groźne interakcje.
To, że coś jest suplementem, nie znaczy, że na pewno jest dla Was bezpieczne
To, że coś jest naturalnego (np. roślinnego) pochodzenia nie znaczy, że nie ma działań ubocznych albo nie wchodzi w groźne interakcje.
Gdyby naturalne pochodzenie oznaczało bezpieczeństwo to kiedyś nie otruwano by ludzi cykutą. Ona (w przeciwieństwie do większości suplementów) jest prawdziwie naturalnym produktem.
Problem polega na tym, że jeśli przyjmujecie jakieś leki, może się okazać, że suplement z nieodpowiednim składnikiem zaburzy ich działanie i zamiast pomóc – zaszkodzi.
Dziurawiec - król interakcji
Dziurawiec to klasyczny przykład składnika suplementów, który może wchodzić w liczne interakcje z lekami:
Miłorząb japoński
Ashwaganda
Ashwaganda – suplement robiący karierę od kilku lat (potężna jest moc reklamy i celebrytów). Tylko, że w reklamach nie usłyszycie, że ashwaganda według niektórych badań może podnosić poziom hormonów tarczycy. A to może z kolei wywołać objawy nadczynności lub utrudnić wyrównanie funkcji tego gruczołu.
Grejpfrut
Sok z grejpfruta – zostawiłem na koniec, chociaż jego obecność jest na tej liście kluczowa.
Wydaje się zupełnie niewinną rzeczą – przecież to powszechnie znany owoc.
Ma jednak bardzo silny wpływ na metabolizm wielu leków. Na tyle istotny, że najczęściej informację o tym opisuje się wprost w ulotkach leków.
Najbardziej niebezpieczne są interakcje z niektórymi lekami kardiologicznymi – grejpfrut może nasilać ich działanie, doprowadzając np. do groźnych zaburzeń rytmu serca albo spadków ciśnienia. Zwiększa też stężenie leków na cholesterol, nasila działania niepożądane leków przeciwpadaczkowych, wielu przeciwdepresyjnych, wpływa też na skuteczność niektórych preparatów przeciwuczuleniowych.
Jeśli w ulotce leku jest informacja o interakcjach z sokiem grejpfrutowym najlepiej w ogóle go nie spożywać. Jego wpływ może się ujawniać nawet przy zachowaniu kilkunastogodzinnej przerwy między sokiem a przyjęciem leku.
Zaskakujące?
Z tego całego wywodu chciałbym, żebyście zapamiętali, że: to co naturalne nie musi być bezpieczne
suplementy diety mogą wchodzić w silne interakcje z lekami – poinformujcie lekarza, jeśli jakieś przyjmujecie
nic nie zastąpi zróżnicowanej diety i zdrowego trybu życia
to, że coś jest reklamowane, nie oznacza, że trzeba to łykać
Krzysztof Targowski