Po co nam POZ i lekarze rodzinni?
Zanim ktoś pomyśli, że do wystawiania skierowań i zwolnień, coś Wam opowiem.
Medycyna ulega nieustannej ewolucji i rozgałęzianiu. Postęp jest niesamowity i z roku na rok pojawia się coraz więcej możliwości diagnostycznych i leczniczych.
Mamy ponad 70 specjalizacji lekarskich, a dodatkowo w każdej z nich lekarz może wybrać szczególny obszar zainteresowań i na nim się skupić. Na przykład jeden gastrolog będzie zajmował się chorobami wątroby, a inny chorobami jelit.
Dzięki temu, w razie potrzeby, możemy skierować pacjenta do lekarza, który będzie miał dużą wiedzę i doświadczenie dokładnie w tym temacie, który jest dla pacjenta istotny.
Ale ten medal ma też drugą stronę.
Pacjenta trudno jest podzielić tak, żeby każdą jego chorobą zajmować się osobno. Jeśli choruje serce, to bardzo często ma to wpływ na nerki, skórę, mózg, płuca…
Lecząc chorobę jednego układu trzeba pamiętać, że choruje cały człowiek, a nie tylko jego serce czy wątroba. Nawet jeśli zaburzenia innych narządów są tylko tłem.
W dodatku taka wielochorobowość staje się coraz bardziej powszechna.
Mierzymy się z epidemią zaburzeń metabolicznych i otyłości. Żyjemy coraz dłużej, jest coraz więcej osób starszych, a to wiąże się z nawarstwianiem różnych chorób i problemów wieku podeszłego.
Czy można leczyć każde z nich oddzielnie?
Czasami się to udaje.
Pacjent z astmą oskrzelową i zaburzeniami rytmu serca może być pod opieką kardiologa i pulmonologa (chociaż często nie musi). To może się sprawdzać przez jakiś czas, zwłaszcza u osób młodych.
Ale jeśli np. pojawią się zaburzenia funkcji nerek to pacjent zostanie skierowany do nefrologa, gdzie może dostać kolejną porcję leków. Jeśli zacznie odczuwać zawroty głowy to pójdzie do neurologa. Otrzyma kolejne leki, doda kilka zbędnych suplementów i zamiast poprawy będą się nawarstwiać działania niepożądane.
Czy da się tego uniknąć?
Nie zawsze.
Czasami dodanie kolejnego leku i odwiedzenie kolejnej poradni są bezwzględnie konieczne. Wyzwaniem jest natomiast koordynacja całego leczenia.
Ktoś musi:
dokonać przeglądu leków
zastanowić się nad możliwymi interakcjami
rozważyć redukcję stosowanych preparatów
dopasować przepisywane leki do możliwości finansowych pacjenta
Dodatkowo wielu pacjentów wcale nie musi wymagać opieki wysokospecjalistycznej. A przynajmniej nie na każdym etapie choroby.
Oczywiście jeśli ktoś chce leczyć niedoczynność tarczycy u endokrynologa, a cukrzycę u diabetologa, może to robić.
Ale te i wiele innych chorób z pewnością można leczyć u lekarza rodzinnego lub internisty.
Zwłaszcza, że dzięki opiece koordynowanej możemy wykonać np. badania holterowskie czy ECHO, co pozwala na bardziej kompleksową opiekę.
Do tego dochodzi współpraca z pielęgniarkami, które są niezastąpione w edukacji pacjentów na temat np. podawania insuliny czy korzystania z systemów monitorowania glikemii.
Co daje pacjentowi leczenie w POZ?
Przede wszystkim kompleksowość opieki. Lekarz rodzinny leczy pacjenta z jego wszystkimi chorobami, więc na bieżąco widzi jakie leki łączy, jak zmiana leczenia wpływa na pacjenta, czy pojawiają się nowe dolegliwości.
Pacjent ma z kolei możliwość stosunkowo szybkiej kontroli w razie pogorszenia, złej tolerancji leku czy wykonania kontrolnych badań.
Dzięki temu pacjenci rzadziej wymagają skierowania do poradni specjalistycznych, choć oczywiście czasami jest to konieczne.
Medycyna rodzinna to jedna z niewielu specjalizacji holistycznych, które traktują pacjenta jako całość, ze wszystkimi jego problemami, również emocjonalnymi i rodzinnymi.
Taką samą rolę pełni interna czy geriatria, która skupia się na problemach starszego pacjenta ze szczególnym zwróceniem uwagi na czynniki psychiczne i społeczne.
Biorąc pod uwagę starzenie się naszego społeczeństwa te holistyczne specjalizacje zyskują szczególnie na znaczeniu.
O internistach, geriatrach i lekarzach rodzinnych nie usłyszycie w mediach, przy okazji omawiania nowych, przełomowych terapii. To nie są specjalizacje prestiżowe, ale niewątpliwie należą do tych, które stawiają lekarza najbliżej pacjenta.
Dodatkowo medycyna rodzinna i praca w POZ daje nam – lekarzom, pielęgniarkom, położnym i innym pracującym wśród nas osobom – coś wyjątkowego.
My naszych pacjentów bardzo dobrze znamy, bo często pracujemy przez długi czas w jednym miejscu, lecząc całe rodziny na przestrzeni kilku pokoleń. A jeśli się pracuje na terenie, na którym się wychowało, to już niemal jak leczenie własnej rodziny.
Krzysztof Targowski